rodzina na wizycie lekarskiej z ubezpieczenia zdrowotnego

6 listopada 2026

Dlaczego Polacy

ubezpieczają zdrowie za późno? Raport

logo ERGO Hestii

Marcin Żebrowski

Rzecznik prasowy

Czy samochód to najlepiej ubezpieczony członek rodziny?

Zdrowie jest dla Polaków jedną z najważniejszych wartości w życiu. W badaniach CBOS wskazuje je 57% respondentów, a wyżej znajduje się tylko szczęście rodzinne (79%). Gdy jednak spojrzymy na nasze wydatki, obraz wygląda zupełnie inaczej. Roczna składka na prywatne ubezpieczenie zdrowotne w Polsce wynosi w przeliczeniu na mieszkańca 71 zł. Dla porównania na ubezpieczenie przeciętnego samochodu Polacy wydają 1580 zł rocznie, a najczęściej wybierany pakiet ubezpieczenia psa kosztuje 1428 zł.

To jeden z paradoksów opisanych w raporcie Aż się zepsujesz. Dlaczego Polacy ubezpieczają zdrowie za późno? przygotowanego we współpracy ERGO Hestii, Unilink i fundacji Zacznij od Siebie. Polacy potrafią i chcą się ubezpieczać. Chronią samochody, mieszkania, podróże, życie, a coraz częściej również zwierzęta. Dlaczego jednak zdrowie, mimo wysokiej pozycji w naszej hierarchii wartości, nadal pozostaje w tyle?

Ubezpieczamy wszystko dookoła, ale nie siebie

Prywatne ubezpieczenie zdrowotne ma niespełna 15% Polaków. Natomiast średnia dla krajów OECD wynosi 36,4%. Szczególnie interesująco wygląda porównanie ubezpieczenia zdrowotnego z innymi rodzajami ochrony.

Na ubezpieczenia komunikacyjne wydajemy niemal 13 razy więcej, na ochronę majątku 5 razy więcej, a na ubezpieczenia życiowe ponad 9 razy więcej niż na prywatne ubezpieczenia zdrowotne. Charakterystyczne jest również nasze podejście do wakacyjnych podróży. Polacy kupują rocznie około 12 mln polis turystycznych. Ochronę zdrowia podczas wyjazdu kupujemy więc ponad dwa razy częściej niż ochronę zapewniającą dostęp do prywatnej opieki przez cały rok.

Potrafimy zatem myśleć o ryzyku i zabezpieczać się przed jego konsekwencjami. Robimy to jednak bardzo wybiórczo.

Ryzyko się zmienia, a nasze przyzwyczajenia niekoniecznie

Skłonność do ubezpieczania samochodów może wydawać się naturalna. To wartościowe rzeczy, których uszkodzenie oznacza konkretny wydatek. Dane przedstawione w raporcie pokazują jednak interesującą zmianę.

Liczba kradzieży samochodów w Polsce spadła z rekordowych 80 tys. w 1998 roku do niespełna 5 tys. w 2025 roku. To spadek o 94%. W porównaniu ze szczytem z 2000 roku, liczba wypadków drogowych zmalała o 64%, a liczba ofiar śmiertelnych o 74%.

Tymczasem skala zagrożeń dla zdrowia pozostaje ogromna. W 2023 roku choroby układu krążenia odpowiadały w Polsce za 151 tys. zgonów, a nowotwory złośliwe za 100 tys.. Łącznie te dwie grupy chorób spowodowały aż 61,2% wszystkich zgonów.

Ryzyko, przed którym się zabezpieczamy, nie zawsze jest więc proporcjonalne do ryzyka, z którym rzeczywiście możemy się zetknąć.

Jakich chorób obawiają się Polacy?

Niski poziom posiadania prywatnych ubezpieczeń zdrowotnych trudno również wytłumaczyć brakiem świadomości zagrożenia. Polacy doskonale zdają sobie sprawę z tego, jak poważne konsekwencje może mieć choroba.

Nowotworu obawia się 62% badanych, udaru mózgu 51%, choroby Alzheimera 47%, a choroby wieńcowej 37%. Jeszcze więcej mówią odpowiedzi na pytanie o konsekwencje, których boimy się w przypadku zachorowania – 72% wskazuje niepełnosprawność, 71% koszty leczenia, 67% obawia się bycia zależnym od innych, a 61% boi się utraty dochodu. Śmierć wskazuje 56% respondentów.

Boimy się więc nie tyle samej diagnozy, a przede wszystkim tego, jak choroba zmieni nasze codzienne życie, możliwość pracy, samodzielność i sytuację naszych bliskich.

„Jestem zdrowy, więc mam jeszcze czas”

Raport Aż się zepsujesz wskazuje m.in. na mechanizmy psychologiczne, które wpływają na nasze decyzje. Jednym z nich jest skłonność do skupiania się na teraźniejszości. Jeżeli dziś czujemy się zdrowi, łatwo uznajemy poważną chorobę za problem, który nas nie dotyczy.

Tymczasem wiele chorób przez długi czas może rozwijać się bez wyraźnych objawów. Według przywołanych w raporcie danych 35% dorosłych Polaków z nadciśnieniem nie wie o swojej chorobie. Nawet milion osób może nie zdawać sobie sprawy, że choruje na cukrzycę. W przypadku przewlekłej choroby nerek problem może dotyczyć około 4,5 mln osób, z których zdecydowana większość nie jest świadoma choroby.

Podobny mechanizm widać w profilaktyce, ponieważ aż 89% Polaków uważa, że wczesne wykrycie nowotworu daje duże szanse na jego wyleczenie. Natomiast tylko 21% deklaruje regularne wykonywanie badań onkologicznych, 27% nie wykonuje ich nigdy, a 22% unika badań ze strachu przed diagnozą.

Ile kosztuje nas brak planu?

Rezygnacja z dodatkowego zabezpieczenia nie musi oznaczać, że nie ponosimy kosztów związanych ze zdrowiem. W praktyce już dziś przeznaczamy znaczne kwoty na prywatne leczenie. W 2025 roku prywatne wydatki bieżące na ochronę zdrowia wyniosły w Polsce 76,2 mld zł. Stanowiły około 22% wszystkich kosztów leczenia.

Jednym z powodów korzystania z prywatnej opieki jest czas oczekiwania. Na pojedyncze świadczenie zdrowotne czekamy średnio nieco ponad 4 miesiące, a na badanie diagnostyczne prawie 3 miesiące. Na konsultacje u niektórych specjalistów trzeba jednak czekać znacznie dłużej: na poradę neurochirurga nawet 13 miesięcy, a do gastroenterologa i ortopedy prawie 10 miesięcy.

Dlatego wiele osób decyduje się zapłacić za szybszą konsultację czy diagnostykę. Prywatna konsultacja może kosztować 120-350 zł, rezonans 600-1400 zł, a kolonoskopia 650-1350 zł. W efekcie ścieżka obejmująca konsultację, rezonans i ponowną wizytę z omówieniem wyników może oznaczać koszt rzędu 1000-2000 zł.

Nie zawsze wybieramy pomiędzy „płacę” i „nie płacę”. Często wybór dotyczy tego, czy wydatki na zdrowie planujemy wcześniej, czy ponosimy je doraźnie, kiedy pojawia się problem.

Dwa plany dla zdrowia – który wybrać?

Jak zatem inaczej podejść do własnego zdrowia? W raporcie pojawia się koncepcja dwóch uzupełniających się planów.

Plan A obejmuje wszystko to, co możemy robić na co dzień: aktywność fizyczną, odpowiednią dietę, sen, profilaktykę i regularne badania.

Nie na wszystkie czynniki ryzyka mamy jednak wpływ. Dlatego potrzebny może być również plan B, czyli odpowiedź na pytanie: co zrobię, jeśli mimo wszystko pojawi się choroba?

Taki plan może obejmować m.in. sprawny dostęp do diagnostyki i specjalistów, organizację procesu leczenia, zabezpieczenie finansowe czy rozwiązania pozwalające uzyskać drugą opinię i leczenie w wyspecjalizowanych ośrodkach. Ważne jest przy tym rozróżnienie poszczególnych produktów, ponieważ klasyczne ubezpieczenie zdrowotne, ubezpieczenie na życie i ochrona na wypadek poważnego zachorowania pełnią różne funkcje.

Jak podkreśla Artur Borowiński, prezes Grupy ERGO Hestia, prywatne ubezpieczenie zdrowotne nie powinno być traktowane jako alternatywa dla NFZ, ale jako praktyczne uzupełnienie systemu publicznego, szczególnie w obszarze profilaktyki, konsultacji specjalistycznych i diagnostyki.

Zacznijmy od siebie

Samochód można naprawić albo wymienić. Zdrowia nie da się kupić. Mimo to w naszych domowych budżetach znacznie łatwiej znaleźć miejsce na ochronę samochodu, mieszkania czy podróży niż na rozwiązania dotyczące własnego zdrowia.

Raport Zanim się zepsujesz. Dlaczego Polacy ubezpieczają zdrowie za późno? pokazuje, że nie wynika to po prostu z braku świadomości. Znamy ryzyko, boimy się chorób i już dzisiaj wydajemy pieniądze na prywatne leczenie. Problemem jest raczej moment, w którym zaczynamy o tym myśleć.

Dlatego warto zacząć od prostego pytania. Wiemy, jaki mamy plan, gdy coś stanie się z samochodem. A jaki mamy plan, gdy coś stanie się z naszym zdrowiem?


Dane w artykule pochodzą z raportu Zanim się zepsujesz. Dlaczego Polacy ubezpieczają zdrowie za późno? ERGO Hestii, Unilink i Fundacji Zacznij od Siebie. Raport 2026.
Materiał marketingowy Sopockiego Towarzystwa Ubezpieczeń ERGO Hestia S.A.